Mały-wielki skarb Krzeczowa

9 grudnia 2024 17:09

Gmina Lubień to najbardziej wysunięta na południe gmina naszego powiatu, granicząca z powiatami nowotarskim, limanowskim i suskim. W jej skład wchodzą cztery wsie: Lubień, Tenczyn, Krzeczów i Skomielna Biała — każda wyjątkowa, każda posiadająca swoją historię i skarby. Dziś skupimy się na najmniejszej z tej czwórki, która pomiędzy łagodnymi stokami Lubonia Małego i Zembolowej kryje wyjątkowy zabytek: drewniany kościół powstały na przełomie XVI i XVII wieku.

Jak kościółek znalazł się w Krzeczowie?

Aby opowiedzieć jego historię, musimy najpierw przenieść się do położonej 4 kilometry dalej Łętowni, gdzie pierwotnie znajdował się drewniany kościółek. Tam, w 1488 roku, powstała pierwsza kaplica Jordanów, którą w XVI wieku zastąpił drewniany kościółek ufundowany przez Spytka Jordana Melsztyńskiego. Parafia w Łętowni szybko się rozrastała, a mały, jednonawowy kościółek nie był w stanie pomieścić wszystkich wiernych. Zdecydowano więc o budowie nowej, większej świątyni.

W 1760 roku niewielki kościółek zakupiły dwie pobożne kobiety, siostry Jadwiga i Małgorzata — według podań szwaczki z roli Marszałkowej w Krzeczowie. Istnieją dwa podania opisujące okoliczności zakupu świątyni, znane z rękopisów z XIX i początku XX wieku.

Pierwsze z nich mówi o tajemniczych „światełkach”, które nocą ukazywały się podróżnym na pagórku w pobliżu skrzyżowania gościńca prowadzącego na Węgry z lokalną drogą z Łętowni.

W miejscu, gdzie te niebieskie światła widywać mieli, pobożni przodkowie nasi i obywatele wioski wystawili pomiędzy cierniami figurę Męki Pańskiej i jakkolwieku miejscu temu oddawana przez to była większa cześć od przechodzących obiema drogami, lecz światła okazywać się nie przestały. To skłoniło dwie pobożne niewiasty Jadwigę i Małgorzatę, według podania pochodzące z roli Marszałkowej, które miały być szwaczkami, że kupiły w sąsiedniej gminie Łętowni stary, lecz w dobrym stanie będący kościółek, w miejsce którego postawiono większy [i] obszerniejszy, gdyż wspomniany kościółek nie mógł objąć ludności z gminy i parafii Łętowni, której z czasem przybywało. Jak tradycja podaje, zachodziła trudność sprowadzenia owego kościółka do Krzeczowa, ponieważ dróg odpowiednich nie było, a z gminy Łętowni do Krzeczowa jest przykry pagórek.1

Druga wersja również opowiada o tajemniczych “światełkach” i potwierdza udział Jadwigi i Małgorzaty w procesie sprowadzenia kościółka do Krzeczowa. Treść tego podania brzmi następująco:

W miejscu gdzie stoi kościółek była duża kępa kamieni zarosłych cierniami, jakich niegdyś było mnóstwo, dziś z nakazu są usuwane. Otóż z okna domku owych kobiet widywano często tajemnicze światło na owej kępie i na tem to miejscu postawiono kościółek przywieziony z Łetowni na jeden raz cały. Jak podanie niesie nawet z Jawornika, Dolnej i Górnej Wsi brali udział w przewiezieniu 2-3 klm czem kto mógł, końmi, wołami, krowami. Fundacji na utrzymanie kościoła i księdza nie było.2

Rzeczywiście - o przeniesieniu budynku w półtora dnia mówi się do dziś. Motywacją do pomocy w przetransportowaniu kościoła był obiecany przez biskupa Ignacego Sołtyka odpust zupełny. Nic więc dziwnego, że do pracy zabrali się nawet mieszkańcy Jawornika czy Myślenic. 

 

Komu nie pasował kościół w Krzeczowie, a kto wybrał go na swoje mieszkanie? 

Niestety krzeczowski kościółek od samego początku spotkał się z wieloma problemami. Jednym z nich było zaniedbanie. Ściany kościółka były gołe, wewnątrz brakowało obicia deskami, a pomiędzy belkami był prześwit na zewnątrz. Mieszkańcy Krzeczowa postarali się o to, by kościółek był obity chociaż z zewnątrz. Fundatorki kościoła były ubogie - nie zostawiły dla kościoła żadnego funduszu, dlatego też utrzymanie świątyni przypadło gminie. Dodatkowo kościółek spotykał się również z niechęcią ówczesnego proboszcza parafii w Lubniu:

Pan Bóg dopuszcza krzyże i cierpienia. Na kościół w Krzeczowie także przyszedł krzyż Pański, który wiarygodne akta kościelne opisują. Otóż ówczesny ks. proboszcz z Lubina, nie miał przywiązania do kościoła w Krzeczowie, miał takowy za niewłaściwy i wprowadzał swym uporem nieprzełamaną trudność do tego kościoła. Ten upór miał trwać dłuższy czas, aż doszło do pogrzebu pewnej kobiety, którą jednak musiał pochować w Krzeczowie. Na tym jednak miał nie poprzestać ks. proboszcz, lecz niechęć swoją do kościoła w Krzeczowie posunął do tego stopnia, że sobie nawet życzył zniesienia tegoż.3

Do księdza proboszcza jeszcze wrócimy, ale zanim: 

Krzeczowski kościółek ma również swoją Orędowniczkę - Matkę Boską Krzeczowską, której wizerunek znajduje się w ołtarzu głównym. Istnieje ciekawa historia, która opowiada, w jaki sposób Matka Boża zyskała miano Krzeczowskiej. Otóż według opowieści starszych mieszkańców Krzeczowa, które po dziś dzień można usłyszeć, obraz miał zostać przeznaczony do parafii w Lubniu. Umieszczono go na wozie i rozpoczęto podróż do Lubnia, jednak przy figurze św. Jana Nepomucena w Mościsku (Krzeczów) konie zatrzymały się. Mimo usilnych starań nie ruszyły dalej, dlatego zdecydowano o powrocie z obrazem pod kościół w Krzeczowie4. Dla mieszkańców wioski był to jasny sygnał, że Matka Boża chce zostać właśnie tutaj.

Z niechęcią proboszcza z Lubnia oraz z obrazem Matki Bożej Krzeczowskiej wiąże się pewien cud. Otóż tradycja podaje, że ów proboszcz miał … ociemnieć. W środku nocy przybył do Krzeczowa i modlił się przed wizerunkiem Matki Bożej. Żałował za popełnione grzechy, a że jego żal był szczery, to prośba została wysłuchana i powrócił do niego wzrok. Od tamtej pory przestał odnosić się z niechęcią do krzeczowskiego kościółka5.

 

Sytuacja kościółka krzeczowskiego w XX wieku

Najtrudniejsze lata dla krzeczowskiej świątyni przypadły na czas I i II Wojny Światowej. Zniszczenia kościoła udało się jednak zniwelować, zachowując jego pierwotną konstrukcję. W latach 1958-1959 kościół został przebudowany - rozbudowano prezbiterium i przebudowano ścianę ołtarzową. W 1958 roku zakupiono nowe organy. W 1969 roku został wpisany przez wojewódzkiego konserwatora zabytków do rejestru zabytków, zaliczając do niego nie tylko sam kościół jako budynek, ale także otoczenie wokół ogrodzenia cmentarnego, zabytki malarstwa, rzeźby i rzemiosła artystycznego. Łącznie na liście znalazło się 21 pozycji, z czego najstarsze i najcenniejsze to:

  1. ołtarz główny, barokowy, koniec XVII w. i w nim obrazy: Matki Bożej, późnogotycki, początek z XVI w., św. Trójcy, barokowy, koniec XVII w., rzeźby św. Stanisława i św. Wojciecha,
  2. ołtarz boczny lewy, barokowy, koniec XVII w.,
  3. ołtarz boczny prawy, barokowy, koniec XVII w.,
  4. ołtarz Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej, barokowy, XVII w.,
  5. kropielnica barokowa, XVII w.

Kościół św. Wojciecha w Krzeczowie należy również do małopolskiego szlaku architektury drewnianej. 

 

Od przeniesienia kościółka do Krzeczowa minęło już ponad 260 lat. Tymczasem ta niewielka, jednonawowa, drewniana, kryta gontem świątynia po dziś dzień tętni życiem. Jest świadkiem chwil najpiękniejszych, ale też chwil trudnych; świadkiem radości i bliskości, a także pożegnań. Od ponad 260 lat patrzy, jak zmienia się Krzeczów, jak mijają kolejne pokolenia. I mamy nadzieję, że będzie tak trwać jeszcze przez wiele, wiele wieków.

 

~ GABRIELA MATLAK-ZBOROWSKA

_____

Bardzo dziękujemy za materiały do artykułu. 

 


1za: Piotr Sadowski, Gmina Lubień. Przyroda, dzieje, kultura , s. 129. Fragment podania pochodzi z kopii rękopisu przekazanej autorowi przez Kazimierę Nieć Historya kościoła w Krzeczowie spisana od parafianina Jana Kośmidra pisarza, przepisana w roku 1905 od organisty Klejdysza Kazimierza z notatek oddzielnych.

2za: Piotr Sadowski, Gmina Lubień. Przyroda, dzieje, kultura , s. 129. Zapiski Michała Łopaty, rkps, Arch. Parafii św. Wojciecha w Krzeczowie, s. 7-8.

3za: ks. Bronisław Tomczyk CM, Edward Tomczyk, Dzieje parafii Krzeczów , s. 78 

4Op. cit.

5Op. cit.